Pokazywanie postów oznaczonych etykietą second hand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą second hand. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 października 2013

White and Blue

Some people enter our lives just to stay there for a while. Some other, once they enter, they never leave. They are called FRIENDS. 


Jedni pojawiają się w naszym życiu i zostają tylko na chwilkę. Drudzy, jak raz się pojawią, zostają na zawsze. Ci drudzy to właśnie PRZYJACIELE.







I was wearing / Miałam na sobie:
Pants and Shoes / Spodnie i Buty - no name
Blouse and Bag / Bluzka i Torebka - second hand
Belt / Pasek - House
Sunnies / Okulary - Ralph Lauren






Miłego dnia!
Karola

czwartek, 22 listopada 2012

YOLO


It's been a long time since I've been here... Feels like ages. I didn't even know if I will come back at all. Didn't feel like it... In the meantime my blog turned 1 yr old - Happy Birthday Blog.
I haven't been here much because... Oh, well. I'll start from the beginning, that is from the title of this post.
True that. And I don't mean that dumb-ass excuse for doing something silly or dangerous - YOLO. I mean, You really only live once. And it's only up to You what you do with this life. You never know how it's gonna look like, what's gonna happen, which turn will you take in this journey. Also, you don't know how long this journey is going to last... I have lost a friend... It took a few seconds and one reckless driver to take a life. At 23 She had her whole life ahead of her. Weeks have passed and I still wake up sometimes thinking it didn't happen. That it CAN'T be true. The loss is so enormous words can't even describe... I had a lot of time to think and realised how much time I waste on some dumb, unimportant and silly matters, while the time we are given is so short and precious... How is it that we only think about it when something bad happens around us? When we are hurting? I have totally re-thought my life and started adapting changes... Of course it does not happen overnight, but I am working on it. I have so many beautiful people in my life. I have realised it when I felt my worst and help came from the most unexpected side. From a close Friend, but one I contact seldom. Too seldom. Sometimes we don't even realise how precious people around us are, we take them for granted. These people are around me, willing to see and hear me anytime, they are My Friends and My Family. My excuse for seeing them is always lack of time. I am fighting this now. No more wasting time. I booked a long-postponed trip to my second home and to my beautiful, "adopted" Mother. I want to see the special person who have helped me the most when I was in a very dark place. I want to see Him as soon as I can, because it has been years since we've seen each other. I am seeing my Grannies (I've actually "collected" four of them, but that is another story) and the rest of my Family as often as I can. I am trying to make peace with people, who are very important to me, but whom I lost at my own request. I want to work on my relationship to make it better and even stronger. I have fixed my priorities and I am willing to keep them. There are so many things I still want to do. We never know how much time there is left. Family and Friends are the most important people in our lives. I can't tell You what to do and how to live your life, I don't want to patronize anyone, but let me quote this poem:
"Let us hurry to love people for they leave us so soon..."

♥ 

Długo, bardzo długo mnie tu nie było... Nie wiedziałam nawet, czy w ogóle wrócę do pisania bloga. Straciłam zainteresowanie, inspirację, motywację... W międzyczasie mój blog skończył rok - Wszystkiego Najlepszego, Blogu.
Nie było mnie tu bo... W sumie to zacznę od początku, czyli od tytułu posta.
Raz się żyje. Nie mam na myśli głupiego tłumaczenia durnych lub niebezpiecznych zachowań - Eeee tam, raz się żyje. Nie o to mi chodzi. Chodzi o to, że to prawda. Żyje się tylko raz. I tylko od nas zależy jak to życie przeżyjemy. Nie wiemy, jak będzie ono wyglądać, co się jeszcze wydarzy, którą ścieżkę wybierzemy w tej podróży zwanej Życiem. Nie wiemy też, jak długo ta podróż będzie trwała... Straciłam koleżankę... Wystarczyło kilka sekund i jeden bezmyślny kierowca aby zakończyć ludzkie istnienie. Miała 23 lata i całe życie przed sobą. Minęły tygodnie, a ja nadal czasem budzę się rano i myślę, że to nieprawda. Że to nie mogło się wydarzyć. Strata jest wręcz niewyobrażalna... Miałam wiele czasu na myślenie i uzmysłowiłam sobie, jak wiele czasu tracę na sprawy nieistotne, błahe, głupie. Jak to jest, że robimy to dopiero wtedy, gdy cierpimy? Gdy coś złego się wydarzy? Przemyślałam swoje życie i wprowadzam zmiany. Pomalutku. Oczywiście nic nie zmieni się od razu, ale pracuję nad tym. Mam wokół siebie cudownych ludzi. Dotarło to do mnie z wielką mocą, kiedy czułam się najgorzej, a pomoc przyszła z nieoczekiwanej strony. Czasem nawet nie wiemy jak bardzo wartościowi ludzie są w naszym życiu, bo na co dzień wymieniamy tylko "lajki" na fejsbuku albo sporadyczne maile czy smsy. W moim przypadku to ludzie, którzy zawsze mają dla mnie czas i którzy mnie wspierają - Moi Przyjaciele i Moja Rodzina. Moją wymówką na spotkania z nimi zawsze był brak czasu. Walczę z tym teraz. Nigdy więcej straty czasu. Ustaliłam termin długo odwlekanej podróży do mojego "drugiego domu" i mojej "adoptowanej Mamy". Chcę jak najprędzej spotkać się właśnie z tą osobą, która najbardziej mi pomogła, bo nie widzieliśmy się już całe lata. Widuję się z moimi Babciami (mam ich na stanie cztery, część po rodzinie, część sobie sama znalazłam, ale to temat na inną opowieść) i resztą Rodziny tak często, jak tylko mogę. Chciałabym pogodzić się z tymi, za którymi bardzo tęsknię i są dla mnie bardzo ważni, a straciłam ich poniekąd na własne życzenie. Chcę pracować nad swoim związkiem i sprawiać, by był coraz lepszy, coraz silniejszy. Ustaliłam priorytety i zamierzam się ich trzymać. Tak wiele jeszcze chciałabym zrobić. Nigdy nie wiemy ile jeszcze czasu nam zostało. Rodzina i Przyjaciele to najważniejsze osoby w moim życiu. Nie mogę Wam nic nakazać, nie zamierzam Was również pouczać, ale pozwólcie, że zacytuję wiersz, który jest samą prawdą:
"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."



 Jacket / Żakiet - Kookai (second hand)
Top, Shoes / Buty, Clutch / Kopertówka - New Look ♥ 
Leggings - Atmosphere / Primark
Beanie / Czapka - H&M
Ring / Pierścionek - River Island
Necklace / Naszyjnik - New Yorker




Karola

wtorek, 2 października 2012

Birthday Boy, All White

I totally forgot to make a post just after my ♥'s B-Day, so here it is. Exactly a month after LOL. ;) It was quite a weird day. We had a fight in the morning, I don't even remember what exactly was it about. Nevertheless, we decided to have a lunch out, but we didn't talk at all on the way to the restaurant. ♥ thought, that I forgot all about his big day, but I had a little surprise for him. Before we went out, I bought birthday candles and when we got there, I told him I needed to go to the ladies (perfect excuse, huh?) On the way I ordered a cheesecake for dessert and asked the waitress to put the candles in and light them for him. When she brought this dessert after our meal, was really surprised and happy. I sang a short version of Happy Birthday to him (like, a very short one. It was supposed to be a NICE surprise, right?) We kissed and made up and the rest of the day was really cool. 
The restaurant was really old-fashioned inside, and I must admit the food was absolutely beautiful. I had a leg of lamb with cranberry sauce, salad and fries. The meat was perfectly seasoned and cooked. I loved it. Also, the cheesecake with white-chocolate sauce was delicious. Clothing wise, I tried an all white look for that occassion. We managed to snap some pics after we left. What do you think? :)

♥  
 
Zupełnie zapomniałam o poście, który miałam zrobić zaraz po urodzinach mojego ♥. Jak to się mówi, lepiej późno niż wcale, więc oto, dokładnie miesiąc później, jest. ;) To był dziwny dzień. Rano się pokłóciliśmy, już nawet nie pamiętam o co. Faktem jest, że jadąc do restauracji na obiad w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy. ♥ pewnie myślał, że zapomniałam o jego wielkim dniu, ale miałam dla niego małą niespodziankę. Przed wyjściem kupiłam świeczki urodzinowe i gdy przyjechaliśmy do restauracji, pod pretekstem wyjścia do toalety poszłam pogadać z kelnerką, zamówiłam deser i dałam jej świeczki z prośbą, żeby umieściła je na nim i zapaliła. :) Kiedy przyniosła deser po obiedzie, ♥ był naprawdę zaskoczony i zadowolony. Zaśpiewałam mu mocno skrócone "Sto Lat" (naprawdę mocno skrócone, bo to przecież miała być PRZYJEMNA niespodzianka hehe) Pogodziliśmy się i reszta dnia upłynęła nam bardzo przyjemnie.
Restauracja miała wystrój rustykalny, a jedzenie, muszę przyznać, było wspaniałe. Zamówiłam jagnięcinę z sosem żurawinowym, zestawem surówek i frytkami. Mięso było świetnie doprawione i doskonale upieczone. Pychota. Deser również był pyszny, sernik z sosem z białej czekolady. ♥ podzielił się nim ze mną. Ubrałam się cała na biało, ze złotymi dodatkami. Zawsze chciałam spróbować totalnej bieli w stroju. Po wyjściu z restauracji udało się zrobić kilka fotek. Co o tym myślicie? :)


Restauracja Młyn, Kamienica
(to nie jest post sponsorowany)


Sos żurawinowy w koszyczku z oscypka / Cranberry sauce in a "bowl" made of mountain cheese

Birthday Dessert / Deser Urodzinowy

Make a wish! / Pomyśl życzenie!







I was wearing / Miałam na sobie:
Jeans and Earrings / Jeansy i Kolczyki - random shop
Top - second hand
Bag and Shoes / Torebka i Buty - New Look
Sunnies and Jacket / Okulary i żakiet - New Yorker


Kisses to all! ;) / Buziaki dla wszystkich! ;)


Karola

czwartek, 13 września 2012

Little Italy

Last Sunday we woke up, had our lovely, fattening breakfast (a huge, hot BLT - omnomnomnom), then I dressed, and when I looked into the mirror, I had to laugh. Accidentally, the colors of my clothes reflected the Italian Flag colors. ;) I love Italy for it's absolute beauty, fabulous food and friendly people, but I would never think I'd go as far as showing it to the world via my choice of clothes. :)
Ps. I am wearing a ponytail for the first time in TWO YEARS!!! YAY! I know it's teeny-tiny but...  Whatcha think?? :)

♥ 

Ostatnia niedziela: wstaliśmy dość późno, zjedliśmy wspaniałe, tłuste śniadanie (wielka, gorąca kanapka BLT - mmmmmmmniam!), potem się ubrałam, a gdy spojrzałam w lustro, musiałam się uśmiechnąć. Przypadkiem kolory moich ubrań odzwierciedlały kolory włoskiej flagi. ;) Uwielbiam Włochy za ich niezaprzeczalne piękno, wspaniałe jedzenie i przemiłych ludzi, ale nigdy nie pomyślałabym o uzewnętrznianiu tej miłości w taki sposób. ;)
Ps. Zdołałam uczesać włosy w kucyk po raz pierwszy od DWÓCH LAT!!! Juhuuu! Wiem, że jest maluśki ale... Co myślicie? Zapuszczać? :)








Wearing / Mam na sobie:
Jacket / Żakiet - New Yorker
T-shirt - second hand
Pants / Spodnie - Mango %
Bag / Torebka - second hand
Necklace / Naszyjnik - gift / prezent
Sunnies / Okulary - Primark
Wedges / Koturny - random shop in Paris


Btw - my absence is caused by a simple time issue and... a "writer's block". I don't like to put photos only on my blog, with not much text (with all due respect to peeps who chose that way of blogging). Of course, I do not consider myself some serious "writer", but I like having something to say (in this particular case - something to write). Recently I don't have much to say, so I chose silence instead of saying something silly LOL ;) I'll try to improve in time, but with all the exams and stress waiting for me in the coming weeks it might be a little hard. Btw - please, keep your fingers crossed for me... Pretty please, with cherry on top...


♥ 

Przy okazji - moja niedająca się ukryć nieobecność na blogu spowodowana jest brakiem czasu oraz tzw. "blokadą pisarza". Oczywiście żaden ze mnie pisarz, ale lubię mieć coś do powiedzenia (lub napisania). Nie lubię wrzucać samych zdjęć lub minimum tekstu (z całym szacunkiem dla ludzi, którzy wybrali właśnie taki sposób blogowania). Jak nie mam nic do gadania, wolę nie mówić nic, niż gadać głupoty. ;) Postaram się poprawić (bo chciałabym, aby ten blog sprawiał mi nadal tyle przyjemności ile przedtem), ale szczerze mówiąc, przy nawale wyjazdów i egzaminów czekających mnie w nadchodzących tygodniach, może być trudno. Aha, trzymajcie za mnie kciuki... Ładnie proszę...  
 

Karola

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

One Leopard

Uh, oh! Long time no see! I am actually enjoying my vacation so much! :D Lots of travelling (short distances though), great parties and all I could expect from staying in Pl and not going abroad! I am back in town for one day only so I'll save my holiday stories for some other time, promise. :)
Wearing simple leopard printed dress with red and golden accessories. Nothing fancy as it is so hot I like to keep it loose. Going away again tomorrow so I'll see You all... soon I guess. :D
Hope You are all having a great time! Hugs! :)

♥ 

Uh, długo mnie tu nie było! Korzystam z wakacji ile wlezie! Dużo jeździmy (w tym roku tylko po Polsce), doskonała impreza w międzyczasie i wszystko, czego mogłabym oczekiwać od wakacji w kraju. :) Jestem na miejscu tylko dziś, więc ograniczę się do szybkiego posta, a wakacyjne opowieści pozostawię na inną okazję. Obiecuję. :)
Mam na sobie zwykłą, panterkową sukienkę z czerwonymi i złotymi dodatkami. Nic wymyślnego, bo jest bardzo gorąco i stawiam na luźne, wygodne rzeczy. :) Jutro znów wyjeżdżam, więc do zobaczenia... niedługo. Hmm, tak myślę... :D
Mam nadzieję, że Wy również świetnie się bawicie! Ściskam!!! :)






Wearing / Mam na sobie:
Dress / Sukienka - New Yorker (old)
Wedges / Koturny - random boutique in Paris
Belt / Pasek - House %
Sunnies / Okulary - Primark
Bag / Torebka - second hand
Necklace / Naszyjnik - gift from Portugal from my Cousin / prezent z Portugalii od mojej siostry ciotecznej

Karola

piątek, 3 sierpnia 2012

Flashback Friday - Krynica Zdroj


Today's pics are from our great little getaway to Krynica Zdroj. It's a lovely little town in the mountains, famous for it's health curing waters. You can stay in one of many hotels or go to the SPA. Walking down the little streets, admiring the local art sold on the stands along the pavement are one of a kind experience. Of course we couldn't leave without eating something nice. If you're ever in Poland and visit Krynica, I totally recommend Willa Bialej Rozy (the restaurant on the left). You will be delighted...
Wearing one of my favorite maxis with matching bracelet, which was bought at a completely different place and different time. :)

 
Dzisiejsze zdjęcia są z naszego małego wypadu do Krynicy Zdroju. To niewielka miejscowość wysoko w Górach, znana ze swoich zdrowotnych źródeł. Można zatrzymać się w hotelu lub skorzystać z sanatorium lub SPA. A można po prostu przejść się deptakiem, podziwiając ofertę ulicznych handlarzy i lokalnych artystów. Oczywiście nie mogliśmy wyjechać bez zjedzenia czegoś pysznego. Jeśli macie w planie odwiedzenie Krynicy, polecam maleńki lokal Willa Białej Róży (ten po lewej). Będziecie zachwyceni...
Mam na sobie jedną z moich ulubionych sukienek maxi, z dobraną bransoletką, kupioną w zupełnie innym czasie i innym miejscu. ;)






 ♥ getting his tan fix ;) / opalanko ;)


 Wearing / Mam na sobie:
Dress / Sukienka - TK Maxx
Bracelet / Bransoletka - Promod %
Sunnies / Okulary - Primark
Flip flops / Japonki - FREDPOLL
Bag / Torebka - second hand


 The ever changing faces of ♥ / Bogata mimika ♥ ;)



                                                                             ♥

 Karola

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...